Słuchajcie, nie wiem jak wytłumaczyć tak długą przerwę, ale chyba dopadło mnie roztargnienie i stres przed zbliżającym się rychło terminem porodu... W każdym razie muszę się od jutra zmobilizować, bo już strasznie się przyzwyczaiłam do tego bloga i nie chciałabym go zarzucić. Jako rozgrzewkę przed jutrzejszym postem pozwolę sobie zamieścić zdjęcia makijażu, które gdzieś ostatnio wyszperałam...w sam raz na zaklinanie nieśmiałej wiosny, nie sądzicie?:)
poniedziałek, 23 kwietnia 2012
środa, 4 kwietnia 2012
Inglot - Nail Enamel 166
źródło: www.dipity.com
Pierwsze wrażenie: Myślę, że marki Inglot nie trzeba nikomu przedstawiać, choć pamiętam początki tej firmy, gdy nieliczne kosmetyki można było kupić na standach lub w drogeriach. Chyba takim flagowym produktem Inglotu pozostaną lakiery do paznokci, choć od lat marka poszerza asortyment i w zasadzie nie ma kosmetyku do makijażu, którego nie da się u nich kupić.
Typowa, kwadratowa buteleczka zakończona jest czarną zakrętką z numerkiem koloru (dlaczego nie wszystkie marki nazywają kolory słownie?:/).
Mój odcień to 166, czyli mleczny, pastelowy róż.
Pędzelek jest długi, wąski, zakrętkę wygodnie trzyma się w dłoni.
Drugie podejście: Niestety wadą tego mlecznego lakieru jest to, że ma konsystencję...mleka. Jest naprawdę bardzo rzadki, co przy wąskim pędzelku oznacza trochę pracy nad efektem. Nie spodziewałam się na tyle intensywnego koloru co w buteleczce, więc nie było rozczarowania. Przy odpowiednim nabraniu lakieru przy 2,3 warstwach otrzymujemy efekt schludnego francuskiego manicuru (bez całej zabawy z paseczkami;))
Co dalej?: ponieważ teraz mieszkam na kosmetycznej pustyni to wkurza mnie fakt, że marka, która z powodzeniem przeprowadza ekspansję na zachodnie rynki, dyskryminuje swoich rodzimych klientów w kwestii sprzedaży internetowej. Pozostaje mi allegro i szperanie po drogeriach internetowych, ale wiadomo - wybór mniejszy. Może lakiery nie mają powalającej jakości, ale pamiętam nastoletnie zachwyty nad pudrami i różami tej firmy...:)
piątek, 30 marca 2012
Max Factor - 2000 CALORIE POGRUBIAJĄCA MASKARA Curved Brush
Opis producenta:
Legendarna maskara 2000 Calorie, pogrubiająca rzęsy do 300% jest dostępna w 3 wariantach – Dramatic Look – Waterproof – Curved Brush Volume & Curl. Każda z nich daje ponadczasowy efekt pogrubionych rzęs. Do 3 razy większa objętość. Trzykrotnie większy wybór. Pogrubiająca maskara 2000 Calorie jest idealna na każdą okazję – zarówno na co dzień jak i na wieczór. Teraz to Ty decydujesz o objętości swoich rzęs, a to wszystko dzięki specjalnej szczoteczce, która aplikuje dokładnie taką ilość tuszu jaką chcesz.Sekret pogrubionych i idealnie oddzielonych rzęs tkwi w sposobie aplikacji maskary, którą należy nałożyć ruchem zygzakowym, aby dokładnie pokryć każdą rzęsę. Ta technika dodatkowo nadaje im wyjątkowej objętości u nasady. Na koniec użyj samej końcówki, aby idealnie oddzielić od siebie rzęsy.
Pierwsze wrażenie: Mimo, iż ten pierwszy zwiększający objętość rzęs tusz obchodzi w tym roku 20-lecie, jest to moje pierwsze z nim zetknięcie. Akurat trafiła mi się wersja z wygiętą szczoteczką podkręcającą rzęsy, w starej szacie graficznej. Opakowanie mieści w sobie 9 ml tuszu.
Tusz, który ja posiadam, jest w odcieniu Black, ale znajdzie się coś dla zwolenniczek zarówno głębokiej czerni (Rich Black), jak i innych barw na rzęsach (Black Brown, Navy).
Drugie podejście: Tusz jest gęsty i dosyć sporo zostaje go na szczoteczce. Myślę, że wygięta szczoteczka jest trochę zbędnym bajerem, bo rzeczywiście osiąga się na rzęsach spektakularny efekt, ale dzięki wyczesaniu rzęs (co robię osobną szczoteczką), a nie kształtowi oryginalnej szczoteczki. Rzęsy robią się nagle dłuższe i jest ich więcej:) Tusz trzyma się dzielnie przez cały dzień, opiera się łzom, ale też niestety płynowi do demakijażu; myślę, że trzeba by zastosować jednak wersję do tuszów wodoodpornych.
Oto troszkę zdjęć jak tusz prezentuje się na oczach (od razu zaznaczam, że w jednym oku mam krótsze rzęsy po niefortunnym odpalaniu papierosa:/...)
Co dalej?: nie jest to tusz idealny ze względu na konsystencję, ale jestem w stanie przymknąć na to oko...moje rzęsy nigdy nie prezentowały się tak fajnie. Rzęsy są zagęszczone i wydłużone. Troszkę trzeba popracować nad efektem (chciałoby się rzec, że z zamkniętymi oczami to się tych oczu nie pomaluje;) wiecie, o co mi chodzi:)), polecam specjalny grzebyczek do rzęs. Następnym razem zdecyduję się na wersję z tradycyjną szczoteczką, czyli Dramatic Look, bo tu wygięcie szczoteczki w niczym nie pomaga.
Ten tusz to mój faworyt:)
czwartek, 22 marca 2012
Yves Rocher - Tonik usuwający oznaki zmęczenia
źródło: www.yves-rocher.com.pl
Opis działania wg producenta:
Doskonały demakijaż twarzy z efektem odprężonej skóry. Polecany do cery normalnej i suchej po uprzednim zastosowaniu mleczka do demakijażu.Rezultat: skóra doskonale oczyszczona, stonizowana, cera rozpromieniona, ślady zmęczenia usunięte. Do twarzy i oczu.
Produkt testowany pod kontrolą dermatologiczną.Składniki pochodzenia roślinnego: wyciąg z zielonej herbaty, wyciąg z białej herbaty, wyciąg z herbaty z Madagaskaru, wody z mięty pieprzowej i z rumianku pochodzących z upraw ekologicznych.Nie zawiera składników pochodzenia zwierzęcego.
Pierwsze wrażenie: Tonik zamknięty jest w smukłej buteleczce z porządnego, przezroczystego plastiku.
Możemy spokojnie kontrolować ilość kosmetyku. Otwór jest malutki, ale i tak nie wyciśniemy na wacik za dużej ilości toniku, ponieważ dosyć niespodziewanie ma on konsystencję żelu.
Zapach jest przepiękny, zwłaszcza dla wielbicieli herbaty. Nie jest on może typowy, trawiasty, ale bardziej słodki, bardzo odprężający.
Drugie podejście: Żeby tonik nie zakleił otworku w butelce, przy wyciskaniu resztę glutka zbieram wacikiem. Bardzo podoba mi się, że można tonikiem przecierać również oczy, bo po demakijażu jest to dodatkowe orzeźwienie oczu, zwłaszcza po ciężkim dniu. Mimo, iż jest to tonik do cery normalnej i suchej, nie wyrządził on krzywdy mojej tłustej cerze. Żelowa konsystencja sprawia, że jest on niesamowicie wydajny.
Co dalej?: Jak najbardziej polecam ten kosmetyk, ale następnym razem poproszę kogoś z rodziny, żeby mi go zakupił. Ilość promocji w sprzedaży wysyłkowej Yves Rocher niedługo puści mnie z torbami;)
Cena 28 zł/ 200 ml
wtorek, 20 marca 2012
Calvin Klein - Splendid Condition Moisturizing Cuticle Treatment 104
źródło: www.directcosmetics.com
Pierwsze wrażenie:
Dosyć duża buteleczka 'lakieru', o ciekawej, prostokątnej formie. Duża, poręczna zakrętka.
Pędzelek jest długi, ale włosie jest za sztywne, co przy wymaganym sposobie stosowania jest trochę nieprzyjemne.
Kolor w buteleczce jest pastelowobrzoskwiniowy, ale tak naprawdę ta odżywka jest przezroczysta, a poza tym nie zostawia się jej na paznokciach.
Drugie podejście: na początku wydawało mi się, że odżywka nie może być dobra ze względu na aplikację. Nakłada się ją pędzelkiem tylko na skórki wokół paznokcia. Potem wmasowuję ją w skórki i płytkę od dołu w górę paznokcia. Następnie odsuwam skórki (nie mam specjalnych patyczków, więc robię to paznokciem;)). No i...zmywam i osuszam paznokcie. Myślałam, że to zmywanie sprawi, że nic pielęgnacyjnego nie zostanie na paznokciu, ale efekt bardzo mi się podoba.
Co dalej?: stosowałam odżywkę przez 2 tygodnie bez przerwy. Paznokcie są gładkie, mają ładny połysk, są twarde i nie rozdwajają się. Kupiłam bardzo korzystnie 2 buteleczki x 13 ml na Truskawie za 41 złotych. Nie wiem, kiedy je zużyję;) Ale odżywkę polecam:)
Cena 52 zł/13 ml
poniedziałek, 12 marca 2012
Oriflame Beauty - Matte Control Foundation
źródło: www.pl.oriflame.com
Opis działania wg producenta:
Lekki, daje wrażenie jedwabistej gładkości, a jednocześnie zapewnia trwały efekt matujący! Zawiera mikrocząsteczki krzemionki, które przez kilka godzin nieustannie pochłaniają nadmiar sebum, zapobiegając błyszczeniu się skóry. Na bazie wody, idealny do cery mieszanej/tłustej. 30 ml
Pierwsze wrażenie: to jeden z podkładów z tej tańszej linii kosmetyków do makijażu OB. Opakowanie ma kształt jajowatej tubki, z której wyciskamy kosmetyk. Można pod koniec używania postawić go do góry nogami, jednak trzeba uważać, ponieważ jest rzadki i może zbytnio się wylać.
Podkład ma bardzo przyjemny zapach, a po aplikacji jest on niewyczuwalny. Odcień, który posiadam, to Natural Ivory, czyli drugi w kolejności.
Drugie podejście: nie mam jeszcze wymarzonego pędzla do podkładu, dlatego ten nakładam palcami. Troszkę stwarza to problemy przy linii włosów i żuchwie, w tych miejscach podkład jest troszkę zbyt toporny. Jeżeli myślicie, że matowi on cerę, to niestety bez dobrego pudru się nie obejdzie. Ale tragedii też nie ma. Ten odcień jest dosyć ciemny i żółty, więc nie trzeba być bladziochem, żeby kierować się bardziej w stronę jaśniejszego Porcelain.
Co dalej?: lekki, średniej jakości podkład, który jednak nie wywiązuje się ze swojego głównego zadania - matowienia cery! Za tą cenę spodziewałabym się lepszego działania. Poza tym przy 6 odcieniach za mało tych do jasnej karnacji.
Cena 39,90 zł/30 ml
Skład: AQUA, CYCLOPENTASILOXANE, CYCLOHEXASILOXANE, NYLON-12, ISONONYL ISONONANOATE, BIS-PEG/PPG-14/14 DIMETHICONE, BUTYLENE GLYCOL, ISODODECANE, PEG/PPG-20/23 DIMETHICONE, POLYGLYCERYL-4 ISOSTEARATE, CETYL PEG/PPG-10/1 DIMETHICONE, HEXYL LAURATE, SODIUM CHLORIDE, SILICA, METHYLPARABEN, PROPYLPARABEN, CETEARYL DIMETHICONE CROSSPOLYMER, PARFUM, TRIETHOXYCAPRYLYLSILANE, DISODIUM EDTA, TRIMETHOXYCAPRYLYLSILANE, METHOXY AMODIMETHICONE/SILSESQUIOXANE COPOLYMER, ISOHEXADECANE, ISOOCTANE, BHT, CI 77891, CI 77492, CI 77491, CI 77499
A czy Wy zwracacie uwagę, by kosmetyki do makijażu były dopasowane do typu Waszej cery? Możecie polecić coś do cery tłustej?
sobota, 10 marca 2012
Siquens - Krem do cery mieszanej
źrodło: www.siquens.pl
Opis działania wg producenta:
Zapobiega procesom starzenia się skóry. Głęboko nawilża, matując błyszczące partie skóry.
- Normalizuje wydzielanie sebum i matuje skórę
- Długotrwale nawilża
- Poprawia wygląd i koloryt cery
- Łagodzi podrażnienia
- Wygładza pierwsze zmarszczki
Doskonały jako baza pod makijaż. Nie zawiera parabenów ani parafiny. Przebadany dermatologicznie.Krem Siquens Prévention do cery mieszanej dedykowany jest kobietom chcącym zachować młodość skóry na dłużej. Zalecany do cery mieszanej, charakteryzującej się nadmiernym wydzielaniem sebum w strefie „T” (czoło, nos, broda) i suchymi pozostałymi partiami skóry.Zawiera mechanizm Skin Moisture Control SystemTM , dzięki czemu intensywnie i długotrwale nawilża, jednocześnie zapewniając zatrzymanie wody w naskórku. Zapobiega jej odparowywaniu oraz reguluje proces złuszczania naskórka. W skład kremu wchodzi również naturalny ekstrakt o właściwościach regulujących różnicowanie i rozrost sebocytów oraz inhibujących aktywność 5-alfa-reduktazy, dzięki czemu normalizuje wydzielanie sebum, matując skórę w jej błyszczących partiach. Dodatkowo Siquens Préventiondo skóry mieszanej wzbogacony został kompleksem minerałów – cynku, magnezu, miedzi iwapnia, który poprawia metabolizm komórek, wygląd i koloryt cery oraz odpowiada za łagodzenie podrażnień. Obecne w kremiewitamina E i poliaminokwasy odżywiają, wzmacniają i chronią skórę przed czynnikami zewnętrznymi oraz wolnymi rodnikami, opóźniając procesy starzenia i wygładzając pierwsze zmarszczki. Zwiera formułę DermoSekwencyjną ™ umożliwiającą stopniowe uwalnianie substancji czynnychi aktywne działanie kremu przez cały dzień. Chroni przed promieniowaniem UVA i UVB.Krem należy stosować na oczyszczoną i osuszoną skórę twarzy, szyi oraz dekoltu.
- Neutralizuje działanie wolnych rodników i opóźnia procesy starzenia
Pierwsze wrażenie: to już czwarty krem Siquens, który testuję, ale pierwszy tak zwracający uwagę swoim opakowaniem - piękny, czysty, ciężki plastik w bardzo eleganckiej, minimalistycznej formie. Kolorystyka również typowa, biało-czarna. Krem wygląda jak bita śmietana o lekko pistacjowym odcieniu, zapach jak zwykle świeży.
Drugie podejście: krem bardzo przyjemnie się nakłada ze względu na lekką konsystencję. Nie przeciąża cery, nie zatyka porów.
Cera jest mięciutka, odświeżona, krem współpracuje z podkładem. Pory są mniej widoczne. Jedyne, do czego mogłabym się przyczepić to matowienie cery, ale w moim przypadku rzadko któremu kremowi się to udaje.
Co dalej?: Jest to dobry krem i jak najbardziej spełnia obietnice producenta, oprócz tego matowienia, ale dla cery mniej przetłuszczającej się będzie idealny.
Cena od 35 do nawet 66 zł (!)/50 ml
piątek, 9 marca 2012
Wiosenne rozdanie u Bertki:)
Dziewczyny zapraszam Was na rozdanie u Bertki, nagrody są naprawdę wspaniałe, a wymagania niewielkie;)
źródło: thebertka.blogspot.com
czwartek, 8 marca 2012
Synergen - Antybakteryjny korektor przeciw wypryskom
www.rossnet.pl
Opis działania wg producenta:
Korektor jest kosmetykiem przeznaczonym wyłącznie do miejscowego stosowania, doskonale niwelującym wszelkie niedoskonałości młodej cery. Ma postać sztyftu, jest skuteczny i łatwy w aplikacji.
Pierwsze wrażenie: korektor w formie sztyftu do maskowania i niwelowania (czyt. wysuszania) zmian trądzikowych. Sztyft jest bardzo zbity, matowy. Wyczuwam delikatny, 'szminkowy' zapach, ale nie drażniący wrażliwego nosa:)
Posiadam najjaśniejszy odcień vanilla 01 , jednak jest on bardzo żółty.
Drugie podejście: korektor, choć żółty, okazał się idealnie stapiać z moją cerą (co coraz bardziej skłania mnie do tego, że chyba mam cerę oliwkową, proszę się nie śmiać, od dawna nie umiem ocenić jej odcienia:)). Ze względu na konsystencję nakładam go palcem i można go fajnie przyklepać. Próbowałam nałożyć go pod oczy, ale jest za suchy i podkreśla zmarszczki, jednak nie mam o to pretensji, bo producent nic takiego nie obiecywał. Jest bardzo wydajny.
Co dalej?: kupiłam go w zasadzie spontanicznie, ale podoba mi się jego działanie i to, jaki stwarza efekt na skórze. A ponieważ jestem najlepszym przykładem na to, że trądzik (choć na szczęście dzięki odpowiedniej pielęgnacji coraz rzadszy) nie dotyczy tylko młodego wieku, to na pewno zagości on w mej kosmetyczce na dłużej, jednak nie będzie alternatywą dla korektora pod oczy.
Cena 7,99 zł/4 g
Składniki: Hydrogenated, Polyisobutene, Cera Carnauba, Caprylic/Capric Tryglyceride, Octyl-dodecanol, Candelilla Cera, Hexyl Laurate, Cetyl Palmitate, Polybutene, Cera Alba, Magnesium Myristate, Tocopherol, Bisabolol, Farnesol, Propylene Glycol, BHT, Glyceryl Stearate, Ascorbyl Palmitate, Citric Acid, Amyl Cinnamal, Benzyl Alcohol, Benzyl Benzoate, Benzyl Salicytate, Citronellol, Coumarin, Geraniol, Hexyl Cinnamal, Butylphenyl ethylpropional, Linalool, Alpha-Isomethyl Ionone, Cinnamyl Alcohol, Parfum.
wtorek, 6 marca 2012
Regenerum - Serum regeneracyjne do paznokci
źródło: www.doz.pl
Opis działania wg producenta:
Regenerum regeneracyjne serum do paznokci to preparat przeznaczony do kompleksowej pielęgnacji paznokci oraz otaczającego naskórka.
Regenerum:
- wzmacnia
- uelastycznia
- zapobiega rozdwajaniu
Dzięki starannie dobranej kompozycji olejków serum wzmacnia, nawilża i regeneruje płytkę paznokcia. Wysoka zawartość składników odżywczych sprawia, że nawet kruche i łamliwe paznokcie odzyskują naturalną elastyczność, stają się mocne, zdrowe i odporne na uszkodzenia. Zastosowane w preparacie witaminy A i E chronią przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych, a olejek cytrynowy wpływa na rozjaśnienie przebarwień. Co więcej praktyczne opakowanie pozwala na precyzyjną aplikację produktu, a masaż delikatnym pędzelkiem przyśpiesza penetrację składników aktywnych, pobudzając macierz paznokcia i wpływając pozytywnie na jego wzrost.
- rozjaśnia przebarwienia
Pierwsze wrażenie: super poręczna tubka z porządnego plastiku, mieszcząca 5 ml kosmetyku. Serum ma formę przezroczystego, tłustego olejku; nie wyczuwam żadnego zapachu. Tak wygląda paznokieć z nałożonym serum:
Serum nakłada się pędzelkiem, bardzo miękkim i elastycznym, który dodatkowo ułatwia masaż skórek oraz płytki paznokcia.
Kosmetyk można stosować jako intensywną, codzienną kurację, lub profilaktycznie, pomiędzy malowaniami paznokci;)
Drugie podejście: moje paznokcie zawsze szybko rosły i były twarde, jednak ostatnio zaczęły się strasznie rozdwajać. Poza tym były przebarwione od ciemnych lakierów. Dlatego, choć było mi ciężko, przez 2 tygodnie nie malowałam paznokci, a zawsze na wieczór stosowałam serum. Już wspomniałam, że samo nakładanie jest bardzo łatwe i przyjemne. Niestety, żeby olejek całkowicie wyschnął/wsiąknął potrzeba co najmniej pół godziny, jak nie dłużej. A teraz zdjęcia przed/po (uczciwie przyznaję, że paznokcie zostały przycięte z powodów praktycznych):
przed
po
Jak widać, paznokcie są mocne (tych pionowych prążków to chyba nie zlikwiduję), mają ładny połysk, skórki nawilżone. Jedyne z czym serum sobie nie poradziło to te koszmarne przebarwienia. Niestety będę musiała czekać, aż urosną z paznokciem. No i base&top coat już zakupione, nigdy więcej ciemnego lakieru bez tego:)
Co dalej: dzięki serum paznokcie są mocne i jednolite. Na pochwałę zasługuje jednak przede wszystkim bardzo praktyczne opakowanie (testuję teraz odżywkę w formie lakieru i 'zwykły' pędzelek jest niezłym utrudnieniem w masażu płytki i skórek). Na pewno będę je stosowała co kilka dni, pomiędzy malowaniami. Jest to kompletna nowość, dopiero wprowadzana do aptek, na razie do kupienia jedynie w aptece doz.
Cena 15,89/5 ml
Dziękuję pani Marcie z Aflofarm za udostępnione mi kosmetyki do testowania, jednak zapewniam, że nie miało to wpływu na moją recenzję.
poniedziałek, 5 marca 2012
Stila - Lip Polish, Sheen
źródło: www.sweetandlovelylife.com
Pierwsze wrażenie: błyszczyk zamknięty jest w swojskie, recyklingowe opakowanie. Szata graficzna nawiązuje do tego, że kosmetyk jest w formie pisaka w pędzelku.
Opakowanie jest duże, bardzo poręczne, choć mieści tylko 2,4 ml błyszczyka.
Odcień to 'sheen', jest bardzo zbliżony do naturalnego odcienia moich ust, czyli chłodnego, spranego różu:)
Te minibąbelki pojawiły się tylko przy pierwszej aplikacji, kosmetyk jest w bardzo dobrym stanie. Nie wyczuwam żadnego zapachu.
Drugie podejście: Błyszczyk jest gęsty i choć trochę musiałam się nakręcić, żeby wydobyć pierwszą kroplę, to teraz wystarczy 1-2 przekręcenia, by pomalować całe usta. Nie zawiera drobinek i daje piękny efekt tafli. Ciekawa jestem, na ile starczy to 2,4 ml..., bo błyszczyk strasznie mi się podoba:) Oto efekt:
Co dalej?: to moje pierwsze spotkanie z marką Stila, ale wiem, że ma wierne grono wielbicielek. Ponieważ jej produkty są często w promocji na Truskawie, myślę, że na błyszczyku się nie skończy. Gorąco polecam:)
Kupowałyście kiedyś na Truskawie? Jeśli nie, jestem ich klientką od dobrych kilku lat, mogę służyć pomocą:)
Subskrybuj:
Posty (Atom)


